España Training Camp
sławek | 24/01/2012Zaproszenie na España Training Camp
Zapraszam do udziału w obozie treningowym na Costa Brava organizowanym przez BodyiCoach.com
Do najważniejszych zalet Campu należą:
znakomite warunki do każdego rodzaju treningu kolarskiego – MTB i Szosa
łagodny klimat oraz kierowcy
zakwaterowanie oraz jedzenie na najwyższym poziomie
profesjonalny serwis rowerowy na miejscu
możliwość wypożyczenia roweru ( najnowsze modele SCOTT )
profesjonalna siłownia oraz basen do dyspozycji
typowo kolarski ośrodek treningowy
kultowe trasy treningowe Lance’a Armstronga
Każdy trening realizowany będzie pod okiem trenera z samochodem technicznym.
…a po treningu jacuzzi, maty masujące lub masażyści oraz świeże jedzenie
i odpoczynek z szumem morza w tle.
Ceny już od 1000 zł Więcej szczegółów na stronie organizatora.
Do 15 Lutego rabat 5% dla wszystkich:
trenujących z bodyicoach.com oraz
startujących w Eska Bike Maraton jak i
trenujących z czarnotatrening.pl
Zapraszam i Polecam
2012: Vteam Jamis
sławek | 19/01/2012
15.01.2012
sławek | 15/01/201224.12.2012 – Rowerowa Wigilia
sławek | 24/12/201116.07.2011 Zieleniec, MP Bankowców
4 Bankowiec, 12 M3, 53 Open
sławek | 17/07/2011
Jestem po diagnozie lekarskiej: astma spowodowana alergią. Od tygodnia tabletki i wziewne inhalacje.
Od startu w Wieluniu było tylko gorzej. To że udało sie przejechać tak a nie inaczej Zawoje to chyba jakiś cud.
Niby jest OK. Siła jest, chęć powrotu w góry ogromna. Myślałem że po tygodniu leczenia wszystko już będzie OK ale strasznie się pomyliłem. Wyjazd do Zieleńca startowo/rodzinny. Pogoda nam dopisała. Na sam start w Zieleńcu musiałem dojechać autem kilkanaście km. Ranek rześki ale słonecznie. Chęć pudła w kategorii bankowcy ogromna. Robie dobrą rozgrzewkę. Mały rekonesans warunków na samej trasie. Sucho, ale na 100% będą miejsca z niezłym błotem. Udaje sie stanąć blisko taśmy. Dystans 29 km, jedna pętla. 3,2,1 i jedziemy. Asfaltem w dół. Niezła prędkość. Udaje sie utrzymać w miare czuba. Odbijamy w las pod góre, mały zator ale widzę czołówkę. Konwa na czele, jak wystrzelony z procy zaczyna podjazd. Kamienie, korzenie, trzęsie. Tempo jest niezłe. Jesteśmy w połowie podjazdu i sru. Jest po mnie. Nie mam siły, nie mam czym oddychać. Zaczynam być wyprzedzany ze wszystkich stron. Myśle że jak będzie tak dalej to przyjade chyba ostatni na mete:( Ze szczytu w dół po trasie narciarskiej. Potem asfalt i znów w dół. Tu błotko i kamienie. Kolejny podjazd. Ten już tak na pół gwizdka, ale sie nie poddaje. Troche po płaskim i w dół i na łuku ląduje w rowie
Brak koordynacji. Czuje sie jakbym przejechał 130 km a nie 10 km. Wyprzedza mnie spora grupka zawodników. Jak na każdym maratonie ktoś kto trenuje z Virtualtrenerem zaczepia mnie oczywiście. Wymieniamy kilka zdań. Jedziemy razem. Przyznaje sie że jade w kat. bankowcy i temat sie kończy. Gość w bankowych ciuchach na podjeździe atakuje. Ja nie daje rady, jeszcze chwile go widzę, ale wleke sie jak żółw. Zostaje sam. Chwile później kolejni mnie wyprzedzają. Zjeżdżamy w dół, wpadamy na asfalt i teraz już tylko będzie pod góre. Zaczynam na serio cierpieć. Jade w małej grupce. Widok przede mną dziewczyny wykrzesał ze mnie ostatki sił. Myśle że gdybym nie dał rady jej wyprzedzić to chyba bym sie załamał. Bolało, zakręciło sie w głowie od niedotlenienia ale wjechałem 12 w kategorii M3 i 4 w kategorii bankowcy.
Chyba najgorsze miejsce z możliwych.
W Zieleńcu kończę mój sezon startowy w tym roku. Sezon chyba najgorszy z dotychczasowych. Ale o tym w podsumowaniu sezonu.
04.06.2011, Zawoja, Bikemaraton
32 M3, 85 Open
sławek | 05/06/2011
Do Zawoji jade dzień wcześniej. Ponad 400 km w jedną strone. Jest przed sezonem więc śpie i jem za grosze
Na kolacje dostaje tyle że nie daje rady tego zjeść
Wieczorem błyskawice i przechodzi niezła ulewa :O Chyba nie będzie lekko następnego dnia na trasie. Rano lekkie śniadanko, pakowanie do samochodu i jade na start. Pierwszy mój start w takich górach, mam lekkiego pietra. Jade na rozgrzewke. Jest cieplutko w lesie chłodno i wilgotno. Czuje sie dobrze. Ustawiam sie niestety w drugim sektorze po pechowym Wieluniu ![]()
Standardowo kilkanaście minut opalania i start. Lekko pod góre, potem kawałek płaskim i znów pod góre wąskim asfaltem. jest tłok, ale to nic w porównaniu z tym co ma nastąpić kawałek wyżej po zjechaniu z tego asfaltu. Kamienie, błoto, tłok, można sobie wyobrazić co sie dzieje. Pre na przód. Podjazdy równo i mocno. Troche sie przerzedza pod koniec pierwszego podjazdu. Zjazd i znów pod góre. Następny zjazd już po kamieniach i lekkim błotku powoduje że zaczyna sie robić tłoczno momentami. Zaczyna sie kolejny podjazd, bardziej konkretny. Pamiętam z profilu że nie jest zbyt długi i ten cięższy jest w okolicach 25 km. Krótki zjazd, podjazd i jedziemy znów w dół. Wpadamy na asfalt, wiem że jeśli jest w dół to zaraz zacznie sie znów w góre więc postanawiam zaatakować i skoczyć do nstępnej grupy. Zakręt w lewo i leże. Nie zmieściłem sie i przednie koło uciekło mi na pobocze. Wstaje, oglądam rower. Wszystko trzyma sie kupy więc jade dalej. Dochodzi mnie grupka której chcialem uciec. Znów jedziemy razem. Łokieć i kolano krwawi. Ale zauważam to dopiero po chwili. Da sie jechać więc jade. Wjeżdamy razem w grupce, podjazd sztywny, długi. Czuć w nogach. Patrze na licznik i widze że konkret za chwile sie zacznie. Zjazd w błocie po osie i zaczynamy wspinaczke na 1111 m npm. Towarzystwo mocno przerzedzone, każdy jedzie swoje, tu dopiero wychodzi cała prawda o nas. Tu nikt o posturze king konga cie nie wyprzedza jak na Mazowszu czy w Wielkopolsce. Jade patrząc co chwile w góre i mając nadzieje że to szczyt, ale jest kolejny skręt w lewo lub w prawo i znów pod góre. Boli łokieć. Zaczyna puchnąć. Dopóki jest pod góre jest OK. Mała chopka w dół i znów kawałek pod góre i jest ! Szczyt, Jałowiec. Satysfakcja ogromna, zapominam o bólu.
Zaczynamy zjazd. Naczytałem sie aby nie jechać w koleinie, trzymać sie środka. Teraz w zasadzie gnamy do samej mety ciągle w dół. To co niektórzy robią na tych kamieniach to już szczyt ekwilibrystyki. Ja hamuje, a nie jade jakoś wolno i słysze za sobą LEWAAAA, KURWAAAA!! i gość przelatuje obok mnie jak pocisk. Teraz na zjeździe dopiero czuje ból łokcia. Na każdej dziurze czuje opuchlizne. Wpadamy na asfalt. Trójka zawodników zaczyna mi uciekać. Dokręcam na maksa ale moje przełożenie 40×11 nie pozwala na szybszą jazde. Zaczynam poznawać odcinek którym jechaliśmy pod góre. Odbijamy w lewo w teren. Błoto, kamienie, ślisko, zmęczenie. Mijam jednego z ucieczki – laczek, za kilka metrów drugiego – łańcuch, trzeciego nie daje rady złapać. Wpadam na mete 32 w kategorii.
Nic nie daje takiej frajdy jak jazda po górach, tu boli, tu walczysz z samym sobą.
Jade do karetki gdzie miła pani opatruje moje rany.
Następną noc praktycznie nie przesypiam z bólu.
21.05.2011 Wieluń, Bikemaraton
27 M3, 81 Open
sławek | 22/05/2011
Rok wcześniej ulewa i tony błota. W tym roku piach i kurz czyli zupełnie inna trasa. Zajeżdżam po 8:00 do Wielunia, koło 9:00 dołącza Michał. Mateusz i Adam też już są. Jest trochę za ciepło. Robimy rozgrzewkę z Michałem i jedziemy do pierwszego sektora poopalać się trochę
Kilkanaście minut do startu Michał zauważa że nie ma powietrza w przednim kole. Pompowanie nic nie daje. Mleczko nie łata dziury. Zakłada dętkę dosłownie chwile przed samym startem. 3,2,1 i jedziemy. Czuje sie dobrze, zaczynam spokojnie ale czuje że jest OK. Wpadamy z asfaltu w pole i zasuwamy w kurzu. Dosłownie nie widzę tego który jedzie przede mną. Po kilku kilometrach widzę Michała jak z laczka wraca do mety, kapeć.
Miał pecha niestety. Trasa płaska, tworzą sie grupki i tak mija nam czas na wspólnym pedałowaniu
W pewnym momencie czuje że coś jest nie tak. Cisne w pedały a jakoś nie przekłada się to jazdę. W pewnym momencie pomyślałem że też mam kacia ale nie. Tętno jakieś dziwnie wysokie, powoli zaczynam słabnąć. Coś jest nie tak i nie jest to problem odżywiania czy picia. Jade w jakiejś małej grupce i nagle widzę jak z bocznej drogi wyjeżdża Adam z Oskarem. Pomylili trasę. Jedziemy chwile razem. Ja marudze, Adam marudzi, Oskar też. Zostajemy sami z Adamem i chwile jedziemy razem ale ja w końcu odpuszczam, nie mam po prostu siły. Pechowy dla nas start jako zespołu. Chyba najlepiej pojechał Mateusz a reszta miała jakieś przeboje. Kończe 27 w kategorii, szkoda bo mogło być tego dnia lepiej. Trace pierwszy sektor niestety i 12 miejsce w generalce.
07.05.2011 Zdzieszowice, Bikemaraton
24 M3, 69 Open
sławek | 08/05/2011
Nocujemy z Michałem u Adama w Gliwicach. Wspólna kolacja, śniadanko i jedziemy do Zdzieszowic na start. Kolejny raz dobra pogoda. Góra św. Anny to nie góry ale bałem sie tego startu. Bałem sie tego pierwszego podjazdu i tego czy wytrzymam to tempo. Startujemy wszyscy z pierwszego sektora, duma mnie rozpiera:)
Mała rozgrzewka po trasie i widze że zapowiada sie fajne ściganie. Na starcie pojawia sie nasz treneiro czyli nic nie da sie ukryć
3,2,1 start i idzie ogień. Tak szybko pod gorę jeszcze nie jechałem
Powoli przesuwam sie na początek i po chwili na zakręcie widze czołówkę, jakieś 100 m przede mną
. Narzucają takie tempo że nie masz szans przesunąć się do przodu. Wpadamy do lasu, zjazd na którym trzeba dokręcać i wpadamy do amfiteatru. Mały korek i ponownie podjazd tym razem krótszy. Mijam Mateusza, chwile jedziemy razem ale gdzieś go gubie. Kolejny zjazd i niestety na łuku ucieka mi na korzeniu przednie koło i gleba. Szybko zbieram sie do kupy i gonie. Następny podjazd i jest już troche luźniej, mniej ludzi. Staram sie trzymać równe tempo. Na szczycie stoi nasz trenejro z bidonami. Mam jeszcze picie w plecaku więc jade dalej. Adam ostrzegał przed odcinkiem asfaltowym gdzie na pewno będzie wiało i trzeba załapać się z jakąś grupką. Oczywiście przegapiłem moment i na tym odcinku jade sam. Zwalniam i czekam aż ktoś mnie dojdzie i troche będzie raźniej. Dochodzi mnie jakiś zawodnik ale na współprace nie mam widze co liczyć i ciągne jak osioł sam bo widze że nam grupka ucieka. Doszedłem ich niestety w miejscu gdzie wjechaliśmy ponownie w teren. Jakiś kolejny podjazd, zjazd i znany już odcinek przed metą. Niestety dublujemy HARO. Rodzice z dziećmi itp. Trzeba uważać. Lasek, mostek i końcówka w której objeżdają mnie chłopaki z M1
Z wyniku jestem zadowolony. 24 miejsce w kategorii i 69 Open.
17.04.2011 Wrocław, Bikemaraton
29 M3, 83 Open
sławek | 18/04/2011
Jade dzień wcześniej do Wrocławia, robie objazd dystansu MINI czyli w zasadzie start i końcówka Mega. Pogoda jest fajna, trochę błota miejscami na trasie. Wieczorem dojeżdża Michał, obalamy małe piwko i idziemy grzecznie spać. Rano śniadanko i ruszamy na start. Zapowiada sie dobra pogoda. Składamy sprzęt, dojeżda Łukasz, na rozgrzewce spotykamy skupionego Adama czyli jest nas w sumie czwórka z V-Team
Zaliczamy kilka razy krzaczki na siusiu czyli norma, te koksy trzeba wkońcu kiedyś wydalić
Start z powodu dużej frekwencji sie opóźnia więc opalanie mamy za free ![]()
Start i ogień po płaskim. Adam jedzie z pierwszego sektora, Michał daje w palnik od startu i po paru minutach trace go z oczu, Łukasz też znika wiadomo jedzie mini.
Jedzie mi sie dobrze, stare racing Ralphy idą jak wściekłe po twardym, na błocie trochę tańczę ale daje rade. Podjazd pod Wiśniową Góre końcówkę robię z laczka bo niestety trace przyczepność na tych łysych laczkach. Mało ludzi do współpracy. Ciągnę większość czasu kilku innych i jak się potem okazało jechali oni Giga więc na rozjeździe zostaje sam. Oprócz tej jednej górki jest raczej płasko i cała sztuka polega na tym aby trzymać się z jakąś dobrą grupą. Staram się jak mogę ale bywa różnie. Trasa łatwa i szybka. Wywalczony 1-szy sektor na Zdzieszowice, super !
10.04.2011 MTB Marathon, Murowana Goślina
43 M3, 124 Open
sławek | 11/04/2011
Jestem w Poznaniu dzień wcześniej i załatwiam wszystkie formalności w biurze zawodów, rano można dłużej pospać ![]()
Dzień startu. Jest chłodno i słonecznie. Jest rocznica – równo 5 lat temu wystartowałem w tym miejscu w swoim pierwszym maratonie na dystansie MINI.
Składanie sprzętu, rozgrzewka, fajnie spotkać znajomych po długiej zimie. Macanie nowego XTRa itp.
Mały rekonesans trasy i ta ilość piachu jest przytłaczająca. W sumie to wiedziałem w co sie pcham. Stajemy z Łukaszem i panem Adamem w sektorze. W sumie z teamu jest na pięcioro ale dwójka startowała godzinę wcześniej na dystansie GIGA. No i startujemy, raz że w tym maratonie a dwa, że z sezonem 2011. Była ciężka praca w zimie, są nadzieje.
3,2,1, start. Kawałek zasuwamy asfaltem i skręcamy w piach. Potem jest długo i płasko. Co kawałek odcinki z piachem i korzeniami i następuje selekcja. Wbijamy sie pierwszy raz na Dziewiczą G. Zjazd i nie zauważam pieńka pod liśćmi. Klasyczne OTB
W piach i liście więc bez bólu. Wstaje i atakuje górkę po raz drugi. Wypatruje za żoną Karoliną i synem Norbertem. Oboje z aparatami. Podziwiam ich za to chce im sie wlec gdzieś ze mną na zawody. Stoją na szczycie
Doping dodaje skrzydeł, na chwile zapominasz o bólu i zmęczeniu
Po zjeździe z Dziewiczej ponownie płasko już do samej mety. Znany już wcześniej odcinek z piachem i moje zaskoczenie bo mój fanclub znów strzela fotki
Asfalt i ogień na kreske.
Wynik słaby, 43 w kategorii i 124 Open lecz to kwiecień a sezon zapowiada sie długi.
Zgrupowanie Vteam
sławek | 02/04/2011Pod koniec marca przebywałem z prawie całą ekipą Vteam na zgrupowaniu w okolicach Nowego Sącza. Wyjazd był połączony z badaniami wydolnościowymi w Katowicach. Z wyników jestem zadowolony. Na zgrupowaniu trenowaliśmy pod okiem naszego trenera, pogoda dopisała, było słonecznie lecz trochę chłodno. Dwa treningi dziennie, jeden z rana a drugi popołudniu. W zasadzie czasu zostawało tylko na regeneracje i spanie. Atmosfera była super. Humory dopisywały. Niestety nie mogłem zostać przez cały tydzień, szkoda. To był mój pierwszy kontakt z górami, myślę że w tym sezonie nie ostatni ![]()
Łatwo nie było bo jeszcze parę dni po powrocie czułem w nogach treningi
Rower 2011 – Kellys Hacker 8,7 kg
sławek | 04/03/2011Poniżej fotki sprzętu na jakim będe się ścigał w tym sezonie. 8,7 kg to waga na oponach typowo do ścigania po suchym i płaskim. W góry oraz cięższy teren będą zakładane Racing Ralphy na tył oraz Nobby Nic na przód w wersji DD czyli Double Defence, bardziej odpornych na przebicie. Waga wówczas i tak nie przekroczy 9 kg. Kolejny sezon ze startami bez dętek z płynem uszczelniającym NoTubes. Sprawdził się w zeszłym sezonie więc zostaje.
Hamulce XTR zostają ale teraz z metalicznymi klockami Ashima oraz dla odmiany z tarczami Dartmoor. Nie są to najlżejsze hamulce ale działały bez niespodzianek i dlatego narazie je zostawiam.
Koła bez zmian. No może zostaje do wymiany jakaś jedna czy dwie szprychy ale wytrzymały już sporo i naprawde jestem z nich zadowolony. Piasty żadnych problemów. Pod koniec sezonu rozebrałem tylną nasmarowałem bębenek i działa jak nowa, polecam nawet tą wylajtowaną wersję jaką mam.
Napęd przeszedł już pod koniec zeszłego sezonu transformację na system 2×9 i jest to na tyle dobre rozwiązanie, że zostało zastosowane również w tym roku. Z małą zmianą mniejszej tarczy z 26 na 28 zębów.
W planach jest 30 zębowa ale narazie pracujemy nad siłą ![]()
Przednia zmieniarka szosowa Dura Ace sprawdza się w MTB. Dodatkowo przerobiona na górny ciąg
i pracująca z grip shiftami X-0.
Nowy wkład suportu Swiss Comp na maszynowych łożyskach kręci się rewelacyjnie. W porównaniu do XTR to znaczna różnica. Również w przerzutce tylnej znalazły się kółeczka firmy Swiss Comp z ceramicznymi łożyskami. Zobaczymy jak ta ceramika będzie się sprawowała w porównaniu ze zwykłymi jakie miałem w KCNC.
Kierownica tym razem prosta bez wzniosu. Wymusiła to geometria ramy. Również zmiana sztycy jest podyktowana zmianą ramy. Siodełko zostaje, sprawa bardzo indywidualna lecz są plany na coś lżejszego.
Na koniec amortyzator. To pewnie jego ostatni sezon i zastąpi go nowy SID. Obecna Reba ma już trzy sezony, jeden serwis i w tym czasie żadnych problemów z działaniem. Dlatego narazie zostaje.
Pedały tym razem Exustar E-PM 25 Tsl. Zastąpią Ritchey V4 Pro z powodu luzów nie do skasowania. Porażka, i to po dwóch sezonach przy mojej wadze.
Mam nadzieje że noga będzie na tyle mocna aby wykorzystać ten sprzęt ![]()
Dokładna rozpiska na wadze tutaj: http://www.slawek.guit.pl/rower/
Gran Canaria + Cannondale Trail SL1
sławek | 03/03/2011Wyjazd rodzinno treningowy. Prawie miesiąc wcześniej zamówiłem Cannondale Flasha model na rok 2011 lecz niestety nie załapałem się i pozostało testowanie modelu Trail SL1. W odróżnieniu od roku 2009 postanowiłem unikać asfaltu. Odreagować trenażer na maksa na ile się da.
Odbiór roweru w Free Motion i pierwsze wrażenie że sprzęt jest prawie nowy. Wysoki poziom tej wypożyczalni, polecam. We formularzu który wypełniałem w internecie było miejsce na wpisanie mojej wagi i zgodnie z nią został ustawiony amortyzator. To samo zostało uczynione z ciśnieniem w oponach, niskie dostosowane do mojej wagi. Pedały SPD zgodnie z życzeniem.? Rower czysty, nasmarowany gdzie trzeba itp. Szeroka kierownica, szersza niż ta którą używałem w ostatnim sezonie. Ledwo mieściła się w drzwiach hotelowych
Jak się później okazało to nie była wcale wada tego rowera. Wymiana siodełka na swoje, odwrócenie mostka na minus i wyjazd w trasę.? Krótki mostek, szeroka kiera, jakoś dziwnie, ale jedziemy. Po kilku kilometrach jest już OK. Manetki SLX, kaseta HG50 11-32, wszystko pracuje jak trzeba. Jedyna wada to nadmiar dublujących się przełożeń. Napęd 2×10 lub 2×9 byłby idealny jeśli chodzi o ergonomie pracy w tych warunkach. Kto nie spróbował ten nie zrozumie o co chodzi i będzie zakładał trzydzieści a może kiedyś czterdzieści biegów ![]()
Bajeczne kilku kilometrowe podjazdy i zjazdy. Szutrówki, kamienie, błoto, wszystko na Conti Race King , dały rade.
Ocena:
Koła: Continental Race King 2.2 + obręcze Maddux dc 3.0 disc – opony w tych warunkach sprawowały się dobrze. Całość wyszła jakoś ciężko. Można było to odczuć w terenie. Słabo przyśpieszały.
Napęd: Korba Deore, przerzutka przednia Deore, tylna XT, manetki SLX, kaseta HG50 11-32 – w zasadzie oprócz nadmiaru przełożeń nic do zarzucenia. Wszystko działało jak trzeba.
Hamulce: Hayes Stroker, to oprócz kół najsłabsze ogniwo. Wpadały w wibracje, wydawały dziwne dźwięki, modulacja średnia w porównaniu z moimi XTR.
Kokpit: duży, szeroki, jak się okazało w technicznych zjazdach i podjazdach bardzo dobrze dobrany, naprawdę jestem pod wrażeniem.
Amortyzacja: RockShox Recon, bardzo fajnie pracował, wszystko pewnie było zasługą dobrego ustawienia. Na długich zjazdach czuć było nadgarstki. Nie mogę powiedzieć czy to wina amortyzatora czy moje przygotowanie do tego typu tras.
Całość oceniam tak: oddałem rower uwalony błotem na maksa, z pewnym żalem, ciężko było się z nim rozstawać.? Rower w wersji fabrycznej waży na oko około 12 kg. Po zmianie kół na lżejsze oraz kilku innych elementów byłby to ideał. Kierownice i mostek bym zostawił w tych rozmiarach. Rower bardzo udany, pomimo kilku wad cieszy podczas jazdy a to chyba najważniejsze. Podoba się kobietom ![]()
Szkoda że nie był to Flash, bo wówczas otarł bym się o ideał.
26.09.2010 Mazovia MTB Nowy Dwór
37 M3, 103 Open
sławek | 27/12/2010
W zasadzie bylem już zmęczony tym sezonem. Niby mniej startów ale same treningi dały w kość. Plusem tego były lepsze wyniki.
Start w Nowym Dworze razem z Pawłem potraktowaliśmy jako wspólne zakończenie sezonu. Było o czym porozmawiać przed startem zwłaszcza że był on świeżo po zgrupowaniu.
Na miejscu składam rower i tu niespodzianka, nie mam powietrza w przednim kole. Świeżo dzień wcześniej uszczelniałem oponę i widocznie gdzieś przez te stare papierowe Racing Ralphy uszło powietrze. Pompuje, trzyma ciśnienie więc może będzie OK. Dojeżdża Paweł, kręcimy po okolicy, robimy rozgrzewkę. Spora frekwencja, czuć ciśnienie w powietrzu, ostatnia Mazovia, walka o punkty.
Wbijamy się do swoich sektorów, kolejki spore, jestem przy bramce, patrze że nie mam bidona. Zostawiłem na dachu samochodu. Szybko wracam na parking, zabieram bidon i w końcu ląduje na końcu sektora, znowu
Nie ma szans na przyzwoity wynik.
Start, kilka zakrętów, jakiś nasyp, ludzie skracają trasę, odpuszczam sobie. Dwa razy spada mi łańcuch, tracę kolejne pozycje, jakiś pechowy ten start. Płasko, szybko, sporo kraks, sporo mocno poturbowanych na poboczach.
Meta i koniec sezonu. Miejsce przyzwoite, mogło być znacznie lepiej, ale niestety wyszło jak wyszło. Czekam na Pawła na mecie. Nieźle pojechał, gratuluje.







Najnowsze komentarze