Pierwsza sobota
05/02/2007W ostatnią sobote wyjechałem wreszcie moim rowerem na droge. Odrazu poczułem że trening w zimie na rowerze stacjonarnym sporo mi pomógł. Pierwsze kilometry w strone Pakości nie pozwoliły mi odczuć czy dało cokolwiek odchudzenie rowera ale na pierwszym podjeździe w Jankowie poczułem różnice. Jechało sie lżej. Trasa wokoło jeziora jest o tyle ciekawa że mamy dwa długie podjazdy oraz jeden krótki. Trasa ta jest dla mnie swego rodzaju testem nowych komponentów przy rowerze i tak było tym razem. Przypomniał mi się kwiecień ubiegłego roku gdy wyjechałem pierwszy raz i nie mogłem przestać. Tym razem moją idylle przerwał kapeć złapany w tylnym kole. Sam nie wiem kiedy. Robiłem kilka podjazdów i zjazdów na ślimaku saneczkowym nad jeziorem i w pewnym momencie zauważyłem że powietrze w tylnym kole zaczyna uciekać. Powrót do garażu to ostatnie 100 metrów z laczka, a raczej z eSPeDa ![]()
Do wymiany dętka i zbyt wąskie chwyty na kierownicy. Teraz czekam na następny tak ciepły weekend. I czekam na ocieplane spodnie które wlaśnie zamówiłem bo widze, że zima tak szybko nie odpuści jednak.






Najświeższe komentarze