MIO FujiFilm Bikemaraton Poznań 2007
sławek | 04/09/2007Km: 67
Czas: 02:54:15,64
410 miejsce na 623 starujących na tym dystansie
385 miejsce na 558 startujących mężczyzn
102 miejsce na 153 startujących w kategorii M3
01:15:53,18 – taki miałem czas po 30km i byłem 431 czyli w drugiej połowie nadrobiłem 20 miejsc mimo tego że było ciężej – płaskie odkryte odcinki pod wiatr.
Trasa oznakowana bardzo dobrze, nie było szansy się zgubić. Strategia była następująca: jechać swoim tempem, nie przesadzać z poziomem tętna, skracać czas na bufetach do minimum. Trzy żele + baton w droge miały mi wystarczyć na cały wyścig. Prawie sie udało, to był w pewnym sensie eksperyment bo nigdy nie używałem żeli na maratonie. Zaraz po starcie tętno wskoczyło ponad 170 uderzeń i trzymało tak prawie do samego końca czyli ze strategii nici. Startowałem prawie z samego końca przez poszukiwania i kolejki do WC i miałem sporo roboty od samego początku z wyprzedzaniem. Dojechaliśmy do przejścia pod “Warszawską” i tam niektórzy wyprzedzeni znów mi umknęli i znowu trzeba było gonić. Po około 30 km spotkałem znajomego poznanego w zeszłym roku na maratonie w Poznaniu. Poznał mnie po rowerze:) Zamieniliśmy kilka zdań, pochwalił się, że trochę jeździł od zeszłego roku i tak od tego momentu jechaliśmy prawie razem. Prawie bo o ile udawało mi się utrzymać jego tempo, a nie było łatwo. Faktycznie troche pojeździł:) Miałem target, tasowaliśmy się raz ja jego raz on mnie wyprzedzał i znikał, potem go dochodziłem aż wkońcu gdzieś po 40 km dopadł mnie kryzys i wtedy widziałem go po raz ostatni, coś jeszcze mówił ale tak wiało że nic nie zrozumiałem i pojechał. Na szosie ciężko było znaleźć kogoś do współpracy, aby zrobić pociąg i dawać sobie zmiany. Jak już zacząłem wyprzedzać to zaraz mi ktoś siadał na koło i jak sugerowałem zmiane to nikt sie nie kwapił do współpracy. Odcinek lasem był bardzo ciekawy, fajne podjazdy, ciekawe widoki i było by na tyle jeśli chodzi o malowniczość i atrakcje. Reszta to asfalt, pole, asfalt , pole, potem wmorde wind, morderczy zjazd, pole, asfalt, schody, park, malta, pisk czipa.
Podsumowując trasa bardzo szybka przez to troche niebezpieczna. Przez te 60 km kilka razy przedemną ktoś leżał i trzeba było cały czas uważać żeby na kogoś nie wpaść. Planowałem być w pierwszej setce w M3 i prawie się udało oraz cel podstawowy nie dostać dubla od kończących drugą pętle na dystansie GIGA i to akurat się udało. W sumie bez rewelacji ale niestety kilometraż w tym roku nie rokował na jakieś mega wyniki. Ale najważniejsze że jest jakiś progress z roku na rok.