Sławek Guit

Vteam Jamis
  • rss
  • Aktualności
  • Moje rowery
  • Wyniki
  • Księga gości
  • Galeria
    • MP Bankowców, Zieleniec 16.07.2011
    • MTB Marathon, Murowana Goślina 10.04.2011
    • Bikemaraton, Zawoja 04.06.2011
  • Linki
  • Rower na wadze

Łódź, kurcze! – Mazovia MTB 27.04.2008

sławek | 27/04/2008
Fb-Button

logo.gifDystans: 54 km (Mega)
Czas: 2:55:39
458
miejsce na 639 startujących w Open
138 miejsce na 201 startujących w kategorii M3

Łódź to pierwszy maraton w którym miałem wystartować w tym roku. Mała ilość kilometrów przejechanych w tym sezonie raczej nie wróżył nic wyjątkowego.
No ale nic, kiedyś wkońcu trzeba zacząć sezon. O godzinie 8 rano po małym błądzeniu znalazłem się w biurze zawodów, szybka rejestracja, opłata i na parking.
Na maratonach w okolicy można kogoś znajomego spotkać, a tu nikt znany.
Start z ostatnich miejsc poza jakimkolwiek sektorem, oznaczał że trzeba będzie dać z siebie dużo już na samym starcie. Nie lubie tego, wole jechać swoim tempem i nie rwać na maxa od samego początku. Tutaj nie było innego wyjścia z uwagi na sporą ilość zawodników i po wjechaniu w teren z wyprzedzaniem będą kłopoty.
Kłopoty były ale innego typu. Zaczęło się od tego że zapomniałem zabrać z domu camelbaka, myśle no OK pojade z bidonem nie ma wyjścia. Na pierwszym bufecie złapałem w locie butelke isostara i wrzuciłem w tylną kieszonke. W bidonie jeszcze coś było więc zabezpieczony byłem. Nie wiem kiedy na jakimś zjeździe butelka z tylniej kieszonki poleciała sobie w krzaki. Zostałem z paroma łykami w bidonie, tragedia. Do następnego bufetu pewnie ze 20 km. Myślałem dam rade, najwyżej troche pocierpie. Jak się potem okazało, prawie płakałem z bólu pare km dalej po tym jak złapały mnie kurcze nóg. Pierwszy raz w życiu coś takiego mi się przytrafiło.
Kompletnie nie wiedziałem co robić, moja prędkość spadła z 24 do 18 km/h. Nie mogłem kręcić pedałami, czułem się okropnie. Ostatnie kilometry to była już tylko walka o przetrwanie, o to żeby wogóle dojechać do mety. Jeszcze kilka godzin po ukończeniu czułem ból nóg i chwilowe kurcze mięśni. Bez kamelbaka już sie więcej nie ruszam.
Trasa super, malownicza, ciekawa, troche górek, dobrze oznaczona, poprostu bajka. Według niektórych najciekawsza do tej pory w tym roku. No ale przecież to był drugi do tej pory maraton z tego cyklu.
Wynik słaby, a szkoda bo tak mi na początku dobrze się jechało.
Maraton ten zapamiętam napewno na długo i jak się później okaże, strach przed kurczami będzie jeszcze długo odczuwalny.

Ostatnie metry do mety
Meta


Comments
1 komentarz »
Kategorie
Aktualności, Relacje z zawodów
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

Sezon 2008

sławek | 24/04/2008
Fb-Button

Moje plany startów w sezonie 2008:

Było:logo.gif
27.04 – Łódź | Mazovia MTB Marathon – RELACJA

11.05 – Warszawa | Mazovia MTB Marathon – RELACJA

08.06 – Żyrardów | Mazovia MTB Marathon – RELACJA

28.06 – MTB u Brata Jana – Nowe Miasto Lubawskie – RELACJA

13.07 – MARATON ROWEROWY – POWIDZ 2008 – RELACJA

20.07 – Mława | Mazovia MTB Marathon – RELACJA

03.08 – Nidzica | Mazovia MTB Marathon – RELACJA

21.09 – Piaseczno | Mazovia MTB Marathon – RELACJA

05.10 – Jabłonna | Mazovia MTB Marathon – RELACJA

Będzie:
cdn…

Mam nadzieje że chociaż w połowie uda się wystartować:)

Comments
2 komentarzy »
Kategorie
Aktualności
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

Teneryfa

sławek | 20/04/2008
Fb-Button

Wakacje na Teneryfie. Super górki, super klimat, kilkunasto kilometrowe podjazdy i zjazdy:)
Co tu dużo pisać – raj na ziemi.

Droga do Adeje
Droga do Adeje
Podjazd do Guia De Isora
Podjazd do Guia De Isora
Guia De Isora
Ech.. może kiedyś Teide:)
Podjazd do Guia De Isora. Widok na Ocean i Playa De San Juan
Droga do Puertito
Playa Paraiso
Droga do Puertito
Callao Salvaje

W związku z tym że dostałem sporo maili w sprawie rowerów na Tereryfie postanowiłem przybliżyć trche ten temat. Rowera nie brałem ze sobą, nie wiem dokładnie jak wygląda z transportem samolotem ale podobno trzeba to zgłosić wcześniej u przewoźnika, nie organizatora wyjazdu.
Sprawa wypożyczenia jest dosyć prosta. W większych miastach można podejść do jednej z firm i poprostu wypożyczyć. Tam gdzie ja odpoczywałem nie było wypożyczalni. Był za to taki punkt gdzie był kantor, faks, internet, jakieś pamiątki, śrubki, gwoździe i inne nietypowe rzeczy. W punkcie tym prowadzonym przez rodzine Brytyjczyków można było zamówić sobie rower, czyli wybrać z ulotki, wpłacić kaucję w wysokości 50 euro. Na miejscu otrzymaliśmy informację na kiedy rower będzie dostarczony. W moim przypadku było to zawsze rano, jakoś mi tak pasowało. Szedłem rankiem pod opisywany wyżej kantor i punktualnie zjawiał się samochód z rowerem, w przypadku spóźnienia zostaniemy poinformowani o tym. Na moje życzenie odkręcone zostały pedały ponieważ zabrałem swoje spd wraz z butami, kaskiem, dętkami i narzędziami. Zapłaciłem za dwa dni 24 euro, a następnym razem 30 euro za trzy dni. Rowery jakie miałem były sprawne, klocki chamulcowe w dobrym stanie, wszystko nasmarowane, nic nie piszczało nie zgrzytało, ogólnie sprzęt OK. Były to rowery marki Fuji 1.0 i 2.0. Za drugim razem porzyczając rower miałem już kontakt z serwisantem w tej wypożyczalni bo okazało się że jest nim polak i zadzwoniłem że właśnie zamówiłem rower na jutro i bym chciał z tarczówkami, obiecał że załatwi i dotrzymał słowa. Zapomniałem dodać że do pierwszego rowera dostałem bez dodatkowej opłaty: kask, zapasową dętke i łatki:) Więcej »

Comments
1 komentarz »
Kategorie
Aktualności
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

Kategorie

  • Aktualności
  • Bikemaraton 2010
  • Bikemaraton 2011
  • Fuerteventura 2010
  • GoPro HD
  • Gran Canaria 2011
  • Mazovia MTB 2009
  • Mazovia MTB 2010
  • MTB Maraton 2011
  • Okolica
  • Polandbike
  • Relacje z zawodów
  • Rower
  • sezon 2010
  • Sezon 2011
  • Sezon 2012
  • Testy
  • V Team
  • Vteam Jamis
  • XC

Archiwum

  • User Online: 3
  • Today Visit: 101
  • Yesterday Visit: 193
  • Week Visit: 490
  • Month Visit: 1383
  • Years Visit: 5146
  • Total Visit: 5147