MTB u Brata Jana
30/06/2008
28.06.2008, Nowe Miasto Lubawskie, Bratian
dystans: 53 km
prędkość średnia: 20,3 km/h
czas zawodnika: 02:36:57
miejsce w open: 47/57
miejsce w kat.: 14/18
rating open: 75,3%, rating kat.: 75,8%
Czwarty maraton w tym roku, 47 miejsce w open i 14 w kategorii. Już przed startem czułem że to nie będzie mój dzień. Czułem się jakiś zmęczony, miałem ciężkie nogi ale cały czas do momentu startu nadzieje że się rozkręce i nie będzie źle. Jeździło mi sie już coraz lepiej w tym miesiącu, czułem że nabieram siły i wytrzymałość której jeszcze w kwietniu prawie wogóle nie miałem. Nadzieje prysły już po pierwszych kilometrach. Czołówka wiadomo było że pojedzie w siną dal widząc kto tam stał, ale że odjedzie mi 3/4 peletonu to tego bym się nie spodziewał. Pierwsza z czterech rund była bardzo szybka, czułem że nie mam siły w nogach, ciężko mi się pedałowało. Pod jej koniec jechałem już sam. Nikt przedemną nikt za mną. Większość drugiej rundy też jechałem sam do momentu aż dojechałem do dziewczyny z limesbike i kogoś z Aga team i w tym składzie praktycznie dojechaliśmy do końca maratonu. Na trzeciej rundzie pożyczyłem komuś pompke która notabene później zaginęła a jak się dowiedziałem to będzie do odbioru na Mazovii w Mławie:)
Trasa najlepsza spośród wszystkich siedmiu maratonów na jakich jechałem. Wspaniałe podjazdy - wąwozem oraz ten na ostatnim kilometrze pod który ze względu na błoto nie dało się podjechać. Tylko jeden zjazd do połowy musiałem schodzić bo tak mi sie buty zalepiły błotem że nie mogłem się wpiąć w pedały. Racing Ralphy na tą trase kompletnie się nie nadawały. W takim podmokłym terenie jaki miejscami tam był strasznie sie kleiły do podłoża i wyraźnie było czuć większy opór. W błocie kompletnie sobie nie radzą chyba że ja jestem jakimś kaleką i nie potrafie jeździć. Impreza bardzo udana. Wpisowe 15 zł, 4 pełne bufety z wodą, poweradem i bananami. Na koniec ciepły makaronik, ciepłe prysznice i szatnie.
To jest przykład że można zrobić impreze dla ludzi a nie dla kasy.
W porównaniu z innymi dużymi imprezami o zasięgu ogólnokrajowym to w niczym MTB u Brata Jana im nie ustępowała a w niektórych przypadkach nawet przewyższała. Napewno wróce za rok!







Najświeższe komentarze