Sławek Guit

Vteam Jamis
  • rss
  • Aktualności
  • Moje rowery
  • Wyniki
  • Księga gości
  • Galeria
    • MP Bankowców, Zieleniec 16.07.2011
    • MTB Marathon, Murowana Goślina 10.04.2011
    • Bikemaraton, Zawoja 04.06.2011
  • Linki
  • Rower na wadze

Mława, Mazovia MTB 20.07.2008

sławek | 21/07/2008
Fb-Button

logo.gifDystans: 53 km
Czas: 02:29:15

326 miejsce na 551 startujących w Open
96 miejsce na 181 w kategorii M3

mlawa2008.jpg

Mimo nieciekawej prognozy pogody na niedziele postanowiłem postanowiłem że pojade. Pobódka przed piątą z bólem głowy nie wróżyła nic dobrego. Kawa , micha płatków i banany i w droge. Po 200 kilometrach byłem na miejscu gdzie ciężko było znaleźć miejsce do zaparkowania. Wyjechałem troche późno tym razem bo przeważnie jestem jednym z pierwszych. Daje to luksus dobrego miejsca na parkingu i małe kolejki w biurze zawodów. Zauważyłem małą ilość osób, chyba prognozy pogody przestraszyły niektórych. Odebrane zaległe skarpetki dla wytrwałych czyli tych co trzy razy już “umierali na trasie”:) Dylemat z ubiorem – długi rękaw? krótki? a może też nogawki. Patrząc po ludziach to co zawodnik to inna opcja w tym dniu:) Postanowiłem na krótko i stanąłem w swoim sektorze przy wejściu którego nie było kontroli i znalazłem się tym sposobem pomiędzy tymi co pierwszy raz i tym podobne historie. Start po piasku następnie asfaltem około kilometra lekko pod górkę a potem w dół i tu pierwsza kraksa i dwóch poszkodowanych w tym jeden leżący na środku dorgi. Następnie wjazd do lasu i zaczęły się podjazdy i zjazdy na zmiane i tak przez większość trasy. Podjazdy wszystkie podobno do podjechania, niestety na jednym musiałem podejść bo nie dałem rady, za stromo dla mnie. Natomiast zjazdy były szybkie i tu troche techniki bądź odwagi się przydało. Maraton wymagający – troche błota, piasku, podjazdów i zjazdów. Dla mnie trasa bardzo fajna, interwałowa. Wynik nie najgorszy. Na zjazdach powoli amorek zaczyna nie wyrabiać i boje się żeby nie polecieć przy zaliczeniu jakiegoś dołka bo tłumienia on nie ma praktycznie żadnego i tyle ile energi w niego włożysz tyle dostajesz spowrotem. Ale ze sprzętem zauważam pomału wady np. tanich klamek hamulcowych, linek, bębenek zaczyna dostawać luzy, robi sie powoli nieciekawie. Finansowo takie starty dwa, trzy razy w miesiącu potrafią doprowadzić do ruiny:)

Podsumowując to zaczyna mi się jeździć coraz lepiej, nie są to może super wyniki ale dla mnie najważniejszy jest jakiś nawet minimalny progres. Czekam na trase w Nidzicy która jest podobno jeszcze bardziej ciekawa:)

Comments
1 komentarz »
Kategorie
Aktualności, Relacje z zawodów
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

Powidz 2008 – czyli zaginiony w akcji:)

sławek | 14/07/2008
Fb-Button

Powidz 2008 2008-07-13, Powidz,
Maraton Rowerowy Powidz 2008

dystans: 42 km
prędkość średnia: 21.5 km/h
czas zawodnika: 01:57:19
miejsce w open: 75/131
miejsce w kat.: 23/29
rating open: 78.9%, rating kat.: 78.9%

W skrócie: Powidz’ta ludziska dzie jo jestem:)

Z obolałym karkiem i ramieniem po środowej wywrotce na asfalcie pojechałem na maraton do Powidza.
Sam wyjazd do samego końca nie był pewny ze względu na bóle głowy po tym jak upadłem wchodząc w zakręt na mokrych pasach. Przywaliłem głową w asfalt i kark oraz głowa jeszcze w sobote troche mnie bolała. Jeszcze w sobote wybrałem się na przejażdżkę do Wiktorowa nad źródełko Św. Huberta aby sprawdzić czy dam rade przejechać dystans powyżej 40 km. Na miejscu w Powidzu spotkałem ekipe z IKKG w składzie: Piotr, Krzychu i Ryszard. Razem znosiliśmy trudy stania w kolejce do biura zawodów a później razem na starcie. Start Piotra stanął pod znakiem zapytania po tym jak zerwał śrubę od zacisku sztycy, ale naszczęście polscy ślusarze są najlepsi na świecie i chłopak został uratowany.
Start został opóźniony ze wględu na jakieś problemy organizacyjne, było ciepło, staliśmy w słoneczku które ładnie grzało. Strzał z tłumika motocykla prowadzącego i jazda. Kawałek asfaltu przez miasto i skręt w polną drogę i pierwsze korki, masakra. Ale takie są skutki stania na końcu stawki na starcie.
Mały podjazd polną drogą, niezłe tempo rozciągnęło peleton i można było spokojnie wyprzedzać i zrobiło się luźniej. Później było troche lasu, asfalt, ten nieszczęsny rozjazd na MINI, część pojechała prosto na MEGA. Jak dokładnie przebiegała trasa to nie mam zielonego pojęcia, nie znam tych okolic. Jechałem po strzałkach których z upływem kilemtrów było coraz mniej:) I zaczęła się jazda. Większość ludzi pobłądziłą. Doszło do tego że jadąc spotykałem ludzi którzy zjeżdali się miejscami z różnych stron:)
Sam zabłądziłem 3 razy! Albo droga kończyła mi się w jakichś chaszczach albo zauważyłem że jade drogą równlolegle do tej po której powinienem jechać i musiałem przedzierać się przez las by na niej się znaleźć. I tak od połowy trasy znaleźliśmy się na rajdzie na orientacje:D Dla osłody na ostatnich kilometrach trasa wiodła torami a dokładniej po podkładach kolejowych miejscowej wąskotorówki.
Jeszcze mnie nigdy tak nie wytrzęsło. Wjazd wzdłuż schodów już w samym Powidzu był ostatnim podjazdem na tym maratonie i znalazłem się na mecie. Szczęśliwy że taki obolały dojechałem do końca a zarazem troche rozczarowany tym oznakowaniem trasy.
Podsumowując maraton udany, trasa fajna, napewno będzie co wspominać – oznakowanie i tory:), dobre towarzystwo IKKG, wygrana opona w tomboli. Odziwo mój najlepszy wynik w tym sezonie.
Wróce za rok!

Comments
3 komentarzy »
Kategorie
Aktualności, Relacje z zawodów
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

Kategorie

  • Aktualności
  • Bikemaraton 2010
  • Bikemaraton 2011
  • Fuerteventura 2010
  • GoPro HD
  • Gran Canaria 2011
  • Mazovia MTB 2009
  • Mazovia MTB 2010
  • MTB Maraton 2011
  • Okolica
  • Polandbike
  • Relacje z zawodów
  • Rower
  • sezon 2010
  • Sezon 2011
  • Sezon 2012
  • Testy
  • V Team
  • Vteam Jamis
  • XC

Archiwum

  • User Online: 3
  • Today Visit: 122
  • Yesterday Visit: 193
  • Week Visit: 511
  • Month Visit: 1404
  • Years Visit: 5167
  • Total Visit: 5168