Jabłonna, Mazovia MTB 05.10.2008
06/10/2008Dystans: 54 km
Czas: 02:20:52
310 miejsce na 580 w Open
100 miejsce na 193 w M3
Maraton w Jabłonnie to dla mnie ostatni start w tym sezonie w edycji Mazovia MTB. Siedem razy stanąłem na starcie w tym roku na imprezach z tego cyklu. W nagrodę za tyle startów dostałem wg. regulaminu spodenki.
Maraton w Jabłonnie zapowiadał się szybki i taki rzeczywiście był. Plusem jest to że było mało asfaltu, minusem to że mało górek. Zdecydowanie za płasko jak dla mnie. Wąskie single i wertepy na ostatnich kilometrach na wale nie dawały możliwości wyprzedzania. Czułem że mogę z siebie wykrzesać więcej lecz nie było warunków. Jakoś nie potrafię się rozpędzić na sporych wertepach, tylne koło podskakując mi ucieka albo się uślizguje jeśli wstanę z siodełka, jeśli na nim siedze to poprostu nie da się jechać tak wali po zadku:)
Pogoda tym razem się udała. Nie było zbyt zimno ani zbyt ciepło. Najważniejsze że nie padało. Chociaż teraz zabezpieczyłem się już troche lepszymi ciuchami, i już nie powinienem więcej tak cierpieć jak w Piasecznie.
Sama trasa była ciekawa. Trochę piasku, trochę utwardzonych ścieżek. Wystartowałem swoim tempem, nie zrywając się już na starcie. Pierwsze kilometry to jak zawsze tłok, nerwówka, jakaś kraksa, wszystko w normie.
Jeden zjazd który ze względu na tłok musiałem zejść. Nie zjeżdam w takim tłoku jak sporo ludzi idzie, dla mnie jest to zbyt niebezpieczne i w przypadku mojego błędu mogę komuś zrobić krzywdę.
Na drugiej pętli było już trochę luźniej i można było jechać już spokojniej. Taki maraton po rundach daje możliwość poprawienia błędów z pierwszej rundy. Już wiemy gdzie jest mniej piasku, jak omijać przeszkody, gdzie bardziej uważać. Bufet znowu gdzieś na jakimś piasku, na szczęście nie musiałem korzystać ale przedemną ktoś niezłą glebe zaliczył łapiąc coś do picia. Bufety powinny być na jakimś asfaltowym szerokim odcinku aby ci którzy nie korzystają mogli swobodnie ominąć tych którzy zatrzymują się. Bałem się że po 30 km stracę siły ale trochę wcześniej wciągnąłem żelka i jakoś tym razem kryzys został zarzegnany:) Maraton oceniam jako udany, pogoda, ciekawa trasa, wynik taki jaki zaplanowałem więc jestem zadowolony.





