Lanzarote - dzień 2
22/02/2009Słoneczny dzień. 22 stopnie w cieniu, chłodny wiaterek. Po wczorajszym dniu byłem raczej sceptycznie nastawiony do jazdy ale spróbowałem najpierw małą rozgrzewkę a potem pod górę. Lanzarotte ma ten plus w porównaniu do Teneryfy, że tu jest gdzie zrobić rozgrzewkę. Na Teneryfie mieszkałem w miejscu gdzie słowo płaski teren było abstrakcją i zrobienie rozgrzewki kończyło się na jakiejś górce. Tutaj jest trochę inaczej. Można kilka km zrobić rozjazdu a później zacząć jak kto woli w dowolnej konfiguracji mniejsze lub większe podjazdy. Naprawde pierwsze interwały dają w kość. Ostatnie pięć miesięcy to była tylko jazda w “tlenie”. Odczucia są takie że wytrzymałościowo dałbym rade ale brak mi siły w nogach. Jest coś niesamowitego w jeżdżeniu po wyspach. Widzimy jak z poziomu 0 wspinamy się widząc cały czas wybrzeże. Zresztą nie tylko ja widać lubie te miejsca, ale również mnóstwo kolarzy z całej europy jakich można spotkać chyba na każdnym odcinku dróg na Lanzarote.
Podsumowanie dnia: 42 km w 2:20:00





