Sławek Guit

Vteam Jamis
  • rss
  • Aktualności
  • Moje rowery
  • Wyniki
  • Księga gości
  • Galeria
    • MP Bankowców, Zieleniec 16.07.2011
    • MTB Marathon, Murowana Goślina 10.04.2011
    • Bikemaraton, Zawoja 04.06.2011
  • Linki
  • Rower na wadze

Józefów, Mazovia MTB Marathon 06.09.2009

sławek | 07/09/2009
Fb-Button

Do Józefowa wybrałem się sam z naszej ekipy, Emil walczył w tym czasie w Poznaniu. Trasa z opisów i relacji miała być wymagająca, piaszczysta, interwałowa (taka jak lubie) i krótka bo mega to tylko 44 km a giga 76 km. Zdecydowałem że wyboru między mega i giga dokonam podczas jazdy. Pogoda, pochmurna, ma być bez deszczu, lekka rozgrzewka i ustawiam się w moim sektorze jako jeden z pierwszych. Pierwszy raz stoje przy samej taśmie. Spiker krzyczy że zostało 30 minut do startu. Chwile przed startem Zamana komentuje trase, że ciężko, że interwałowo, że nawet 44 km da nam w kość. Start, i idzie ogień ponad 40 km/h i kolejny raz przekonuje się że sprinter ze mnie żaden. Ale spokojnie stawka się rozciąga i staram się jechać swoje z nastawieniem na GIGA. Nie będe opisywał całej trasy kilometr po kilometrze ale w mojej ocenie to Józefów jest chyba moim numerem jeden wśród tras w okolicy Warszawy.

OGIEŃ !!!!

Trasa jest faktycznie wymagająca technicznie, można się bawić w wybieranie toru podjazdu, zjazdu, sporo korzeni, uskoków, zjazdów pomiędzy drzewami, single pośród wrzosów. To jedno z tych miejsc gdzie mógłbym jeździć cały dzień. Niektórzy mieli sporo trudności, tempo było rwane, co kawałek ktoś leżał na piasku, z wyprzedzaniem było bardzo ciężko. Nie wiem jakim cudem biorą się ludzie w IV i V sektorze skoro nie potrafią skręcać. Stopniowo starałem się przesuwać do przodu. Nogi kręciły się dobrze, z oddychaniem nie miałem problemu, czułem że nie opadne z sił jak w Golubiu. Pierwsza godzina to szukanie miejsca do wyprzedzania i uważanie na innych aby nie wpakować się w jakąś krakse. Po 40 minutach decyduje się na GIGA bo wówczas będe mógł jechać swoim tempem i pewnie troche tym nadrobie. Mija godzina jazdy i nagle zapala się czerwona lampka – kłujący ból w kolanie. Zmieniam przełożenie na bardziej miękkie w nadziei że przejdzie. Ale nie przechodzi. Przypominam sobie jakąś mądrą książke w której było napisane że jak boli to odpuszczasz bo możesz tylko pogorszyć sprawe.
Decyzja jest taka że zjeżdżam na MEGA i nie katuje kolana do końca. Wystartowałem w zasadzie na GIGA a ukończe MEGA. Odpuszczam blat, jade ze środkowej tarczy do końca. Ostatnie 2 kilometry to długi finisz po asfalcie. Wpadamy kilkuosobową grupką, nikt nie odpuszcza, podkręcam tyle ile sie da ze środkowej tarczy, zostawiając sobie jedno przełożenie na tyle w zapasie. Ciągne ponad 40 km/h, po kilometrze niektórzy odpuszczają, tętno szaleje, niektórzy sie nie poddają, ale zrzucam na najmniejszą zębatke na tyle, skręt w prawo zaciskam zęby i daje maksa urywając kilku zawodników. Meta, pisk czipa, czas 2:05:16 i pewien niedosyt, bo rozkładałem siły na GIGA i tym samym stoje na mecie i nie jestem zmęczony. Jadąc w zasadzie na pół gwizdka zrobiłem najlepszy mój wynik w kategorii – rating 84,1%, 88 miejsce w kategorii M3 Smile i awans do 4 sektora. O trudności trasy świadczy średnia zwycięzcy 25,1 km/h, moja śrenia to 21,1 km/h.

Kategorie
Aktualności, Mazovia MTB 2009, Relacje z zawodów
Komentarze rss
Komentarze rss
Trackback
Trackback

« Maraton MTB Golubska Starówka, 22.08.2009 2009-09-26, Michałki-Wieleń »

Leave a Reply

Kliknij tutaj, aby anulować odpowiadanie.

Kategorie

  • Aktualności
  • Bikemaraton 2010
  • Bikemaraton 2011
  • Fuerteventura 2010
  • GoPro HD
  • Gran Canaria 2011
  • Mazovia MTB 2009
  • Mazovia MTB 2010
  • MTB Maraton 2011
  • Okolica
  • Polandbike
  • Relacje z zawodów
  • Rower
  • sezon 2010
  • Sezon 2011
  • Sezon 2012
  • Testy
  • V Team
  • Vteam Jamis
  • XC

Archiwum

  • User Online: 3
  • Today Visit: 210
  • Yesterday Visit: 193
  • Week Visit: 599
  • Month Visit: 1492
  • Years Visit: 5255
  • Total Visit: 5256