2009-09-26, Michałki-Wieleń
30/09/2009
dystans: 57 km
prędkość średnia: 21.5 km/h
czas zawodnika: 02:39:20
miejsce w open: 87/239
miejsce w kat.: 23/65
rating open: 81.6%, rating kat.: 86%
Maraton był wielką niewiadomą. Nikt z nas tam nie jechał i nie było wiadomo czego się spodziewać.
Po pokonaniu 175 km docieramy na miejsce. Biuro, składanie rowerów, rozgrzewka i już tradycyjnie stajemy na końcu grupy na starcie.
Zaraz po starcie był 1,5 km odcinek po asfalcie a później skręt w las i już wąsko po piachu więc starałem się uzyskać najlepszą pozycję na tym asfaltowym odcinku na tyle ile dam rade jako słaby sprinter.
Skręt w las i widać że niektórzy nie dają sobie rady w piasku. Pierwsze gleby, mnóstwo zajeżdających, generalnie masakra.
Dopiero po 20 km stawka na tyle się rozciągła że było można normalnie jechać. Dochodzi mnie Robert, chwile jedziemy razem, potem mi odjeżdża po tym jak kilka osób przedemną przegrywa z odcinkiem na piasku.
Próbuje cisnąć za nim ale teren i ludzie na to nie pozwalają. I tak przez jakiś czas pozostajemy w odległości około 100 metrów od siebie. Po trzydziestu paru kilometrach dochodze Roberta, chwile jedziemy razem.
Robert z powodu stanu zdrowia nie daje rady. Zaginam się dalej sam. Dochądzę Elę z Kellys Team, chwile jedziemy razem, potem przyblokoway gdzieś na piachu trace kontakt z tą grupą i mi odjeżdają.
Jest kilka km do mety, lajtowy zjazd po łuku, wynosi mnie na nim i zachaczając kierownicą o jakiś krzak ląduje na ziemi. Zbieram wszystko co odpadło od rowera i jade dalej. Troche wertepów, pisk chipa i meta.
Zbity łokieć, uszkodzony grip przedniej przerzutki.
Organizacja imprezy na wysokim poziomie. Makaron bardzo smaczny, picia pod dostatkiem, ciastka, cukierki itp.
Pojade tam za rok.
Moja życiówka: 23 miejsce w kategorii na 65 startujących, rating 86%.
Za tydzień start z 4 sektora w Jabłonnej.
Gratuluje Jarkowi za GIGA, szacun stary, Liskowi bo nie dał się dzikowi i Robertowi za mimo wszystko dobry wynik (ja taki zgon przeżyłem w Golubiu)

Ja to ten bardziej brudny:)






Gratulejszons! Rozkręcasz się a tu sezon się chyli ku końcowi. A ja w sobotę lecę na ostatnią edycję Pucharu 4 pór roku, będzie ostro bo konkurencja w kategorii M3 spora. Potem może jeszcze Harpagan i myślę że tak jak mówiłem pod koniec października będę chciał zawitać w okolice inowrocławia.
Trzymam kciuki za dobry wynik w Jabłonnej.
Super artykul, dzieki!