Fuerteventura cz.8 (20-22.01.2010) online
sławek | 22/01/2010Powrócił nareszcie internet. Troche irytujące było wypełnianie dzienniczka w recepcji bo w całym ośrodku padła radiówka. Ostatnie dwa dni to ponownie podjazdy, rozjazdy, tlen itp. Plan zrealizowany w 100% i ocena trenera jak nigdy tak wysoka
Jutro coś na luzie, niedziela mam wolne ale strzele jakąś traske w terenie. Strasznie mi brakowało normalnego jeżdżenia i te ostatnie dwa tygodnie pozwoliły mi troche odpocząć od trenażera i siłowni.
Pozostała kolarska opalenizna i spalony nos ![]()
Po powrocie morfologia, spotkanie ze sponsorami i dalsze składanie jak ktoś ładnie to ujął:
“obwieszone klejnocikami z najwyższej półki te są po to zeby wyciągnąc kase od naiwniaków i dla tych co chcą się troche polansowac na starcie” czyli mojego rowera, dla mnie czyli dla naiwniaka
W jednej chwili człowiek jest ponownie pewien swoich decyzji.
W temacie klubów, lansu, naiwniakach i klejnocikach będzie niedługo osobny wpis.

















cdn.


