Piaseczno, Mazovia MTB 23.05.2010
31/05/2010dystans: 63 km
prędkość średnia: 21.1 km/h
czas: 02:59:20
miejsce w open: 182 / 623
miejsce w kat.: 73 / 233
Większość imprez odwołana, w planie był start w Wieluniu. Gdzieś trzeba było jechać i wybór padł na Piaseczno. To był już mój trzeci start w tym miejscu i za każdym razem trasa a raczej warunki mnie zaskakiwały. Trasa płaska jak stół lecz warunki sprawiły że łatwo nie było. W takim błocie przez tyle kilometrów jeszcze nie jechałem. Miejscami był problem z wydostaniem rowera z błota. Start z dziesiątego sektora razem z Robertem. Start każdego sektora co 2 minuty. Plan był prosty, dajemy mocne zmiany, wyprzedzamy kilka minut, później chwila odpoczynku i następny atak. I tak od startu dajemy w palnik. Po kilku minutach dochodzimy do zawodników z dziewiątego sektora, sporo wyprzedzania, mała luka i wydostajemy się z niego doganiając kolejny sektor. Dochodzimy następne grupki, pytamy jaki sektor, siódmy, jest dobrze. Nie jest lekko, miejscami wąsko, błoto po kolana. Zgubiłem gdzieś Roberta, został gdzieś przyblokowany. Chwile czekam na niego, jem kolejnego żelka, popijam nie widze jego koszulki. Postanawiam jechać dalej swoje. Ściągam okulary przez które od błota i pary nie widze zbyt wiele. Kilka kilometrów przed metą ponownie spory odcinek w błocie, widze że niektórzy mają serdecznie dosyć. Ja również. Mała kałuża, 30 km/h omijam prawą stroną i gleba, jade pare metrów bokiem po ziemi i zatrzymuje się przed pieńkiem. Wstaje wsiadam spowrotem na rower i czuje że wszystko mnie boli. Niestety nie dochodze już zawodnika który przy tym upadku mnie wyprzedził. Wynik zadowalający, rower do gruntownego czyszczenia:)






Najświeższe komentarze