21.05.2011 Wieluń, Bikemaraton
27 M3, 81 Open
sławek | 22/05/2011
Rok wcześniej ulewa i tony błota. W tym roku piach i kurz czyli zupełnie inna trasa. Zajeżdżam po 8:00 do Wielunia, koło 9:00 dołącza Michał. Mateusz i Adam też już są. Jest trochę za ciepło. Robimy rozgrzewkę z Michałem i jedziemy do pierwszego sektora poopalać się trochę
Kilkanaście minut do startu Michał zauważa że nie ma powietrza w przednim kole. Pompowanie nic nie daje. Mleczko nie łata dziury. Zakłada dętkę dosłownie chwile przed samym startem. 3,2,1 i jedziemy. Czuje sie dobrze, zaczynam spokojnie ale czuje że jest OK. Wpadamy z asfaltu w pole i zasuwamy w kurzu. Dosłownie nie widzę tego który jedzie przede mną. Po kilku kilometrach widzę Michała jak z laczka wraca do mety, kapeć.
Miał pecha niestety. Trasa płaska, tworzą sie grupki i tak mija nam czas na wspólnym pedałowaniu
W pewnym momencie czuje że coś jest nie tak. Cisne w pedały a jakoś nie przekłada się to jazdę. W pewnym momencie pomyślałem że też mam kacia ale nie. Tętno jakieś dziwnie wysokie, powoli zaczynam słabnąć. Coś jest nie tak i nie jest to problem odżywiania czy picia. Jade w jakiejś małej grupce i nagle widzę jak z bocznej drogi wyjeżdża Adam z Oskarem. Pomylili trasę. Jedziemy chwile razem. Ja marudze, Adam marudzi, Oskar też. Zostajemy sami z Adamem i chwile jedziemy razem ale ja w końcu odpuszczam, nie mam po prostu siły. Pechowy dla nas start jako zespołu. Chyba najlepiej pojechał Mateusz a reszta miała jakieś przeboje. Kończe 27 w kategorii, szkoda bo mogło być tego dnia lepiej. Trace pierwszy sektor niestety i 12 miejsce w generalce.