Sławek Guit

Vteam Jamis
  • rss
  • Aktualności
  • Moje rowery
  • Wyniki
  • Księga gości
  • Galeria
    • MP Bankowców, Zieleniec 16.07.2011
    • MTB Marathon, Murowana Goślina 10.04.2011
    • Bikemaraton, Zawoja 04.06.2011
  • Linki
  • Rower na wadze

Jabłonna, Mazovia MTB Marathon 04.10.2009

sławek | 04/10/2009
Fb-Button

Meta !dystans: 43 km
prędkość średnia: 24.1 km/h
czas zawodnika: 01:46:58
miejsce w open: 263/715
miejsce w kat.: 91/257
rating open: 81.8%, rating kat.: 81.9%

Wstałem rano kompletnie niewyspany z brakiem chęci do czegokolwiek. Za oknem wiatr, ciemno i zimno. Ale postanowiłem że pojade więc nie było wyboru. Pakuje sie w samochód i po 3,5 h jestem w Jabłonnie.
Byłem ciekawy czy obronie IV sektor uzyskany w Józefowie jak się okazało przypadkowo po tym jak czołówka zgubiła się na trasie.
Parkowanie, ToiToi, składanie wszystkiego do kupy, przebieranie się, mała rozgrzewka (stanowczo za mała) i staje w sektorze. Pogoda była znośna, nie padało, wiatr niestety był.
Start jak zawsze na zapiek, z blatu i ośki. Asfalt, potem szuter i w las, i tłok jak na chińskim bazarze, masakra normalnie. Chwile odsapnąłem i zacząłem próby wyprzedzania tych którzy mi odjechali na asfalcie. Wąsko, szybko, momentami niebezpiecznie, ciężko odsapnąć. Kolano się nie buntuje tym razem, czuje sie bardzo dobrze. Robie ataki, wyprzedzam kilka osób, odpoczywam chwile i znów wyprzedzam i tak cały czas. Trzydziesty któryś kilometr, krótki podjazd, zrzucam ze środkowej tarczy na młynek i spada mi łańcuch :(
Wyprzedza mnie około 10 osób. Zaczyna się masakryczny pościg za tą grupką.
Cisne z całej siły. Dochodze trzy osoby, wyprzedzam, zostaje kilka km do mety. Znów ten szuter którym jechaliśmy zaraz po starcie. Ide z blatu i ośki 37 km/h, dochodzi mnie jeden zawodnik, puszczam go przed siebie, widze że nie mam szans na walke z nim. Przed nami ta grupka która mi uciekła po akcji z łańcuchem.
Podjazd pod wał który rok wcześniej był zryty przez dziki. Tym razem równo, ale już czuje że mi się ciężej jedzie. Odpuszczam pogoń, nie jestem w stanie ich dogonić. Szkoda, bo nie będzie walki na finiszu. Sam dojeżdam do mety.
Obroniłem IV sektor, czyli Józefów to nie był przypadek.
Ostrzyłem sobie zęby na III sektor ale było zbyt wąsko i nie dało się do końca powalczyć. Co ciekawe jechałem już w sporej grupce ludzi z III sektora, czyli dużo nie brakowało.

Jabłonna 2009
Jabłonna 2009
Jabłonna 2009
Jabłonna 2009
Jabłonna 2009
cov_jab-529
Comments
Bez komentarzy »
Kategorie
Aktualności, Mazovia MTB 2009, Relacje z zawodów
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

Józefów, Mazovia MTB Marathon 06.09.2009

sławek | 07/09/2009
Fb-Button

Do Józefowa wybrałem się sam z naszej ekipy, Emil walczył w tym czasie w Poznaniu. Trasa z opisów i relacji miała być wymagająca, piaszczysta, interwałowa (taka jak lubie) i krótka bo mega to tylko 44 km a giga 76 km. Zdecydowałem że wyboru między mega i giga dokonam podczas jazdy. Pogoda, pochmurna, ma być bez deszczu, lekka rozgrzewka i ustawiam się w moim sektorze jako jeden z pierwszych. Pierwszy raz stoje przy samej taśmie. Spiker krzyczy że zostało 30 minut do startu. Chwile przed startem Zamana komentuje trase, że ciężko, że interwałowo, że nawet 44 km da nam w kość. Start, i idzie ogień ponad 40 km/h i kolejny raz przekonuje się że sprinter ze mnie żaden. Ale spokojnie stawka się rozciąga i staram się jechać swoje z nastawieniem na GIGA. Nie będe opisywał całej trasy kilometr po kilometrze ale w mojej ocenie to Józefów jest chyba moim numerem jeden wśród tras w okolicy Warszawy.

OGIEŃ !!!!

Więcej »

Comments
Bez komentarzy »
Kategorie
Aktualności, Mazovia MTB 2009, Relacje z zawodów
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

2009-05-17, Piaseczno. Jubileuszowo: mój 10 start w Mazovii, moje imieniny

sławek | 18/05/2009
Fb-Button

piaseczno_2009_1.jpgdystans: 53 km
prędkość średnia: 23.8 km/h
czas zawodnika: 02:13:42
miejsce w open: 269/913
miejsce w kat.: 98/348

Trasa płaska, lekko miejscami błotnista. Było szybko. Od startu poszło ostre tempo ale po 10 kilometrach się uspokoiło i można było bezpieczniej wyprzedzać. Od początku czułem że mi się dobrze jedzie. Generalnie przy takiej pogodzie dobrze mi sie jeździ – temperatura umiarkowana, wilgotne powietrze. Od startu zacząłem wyprzedzanie bo zdawałem sobie sprawe że przy tak płaskim maratonie i przy dobrych warunkach – minimalnie błoto i brak piasku czas pierwszego zawodnika będzie porażający. Nastawiłem się na walke o lepszy sektor bo następny start będzie pewnie to Nidzica albo Mława a tam pojechało mi się dobrze w ubiegłym roku.
Na 14 kilometrze coś przy rowerze zaczęło dziwnie brzęczeć i po oględzinach okazało się, że jedna opaska trzymająca chipa się zerwała. Na jednej by się nie utrzymał a drugiej bym nie zerwał rękoma. Całe szczęście woże dwie opaski w torebce pod siodełkiem. Musiałem się zatrzymać, zejść z drogi i przypiąć chipa. Zajęło mi to dosłownie moment ale w tym czasie minęło mnie około 30 osób. Przez następne 10 km odrabiałem straty. Udało się zabrać w kilka odjazdów z szybszymi zawodnikami co pozwoliło mi troche nadgonić. Generalnie było masakrycznie szybko. Jeszcze nie zrobiłem takiej średniej na maratonie. Finiszowałem z zawodnikami z trzeciego sektora mimo że startowałem z siódmego czym awansowałem do piątego.
Sektorowo miałem piąte miejsce z mojego sektora, czyli poszło dobrze.
Sprzętowo żadnych awarii prócz tego chipa. Stwierdzam że na Racing Ralphach i przy szerokości 2,1″ jeździ mi się znacznie lepiej niż na wąskich Nobby Nic.
PS. Nobby Nic są do kupienia u mnie:)

Comments
Bez komentarzy »
Kategorie
Aktualności, Mazovia MTB 2009
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

Bydgoszcz, KujawiaXC 10.05.2009

sławek | 11/05/2009
Fb-Button
KujawiaXC

Wybrałem się na swoje pierwsze XC. Przyzwyczajony do kilkuset osobowego tłumu na starcie dziwnie poczułem się w grupie kilkunastu osób. Wyczytanie startujących, chwile dyskusji i zamieszania i start. Ostrym tempem pod góre asfaltem rundą rozjazdową. Pierwszy zakręt w lewo, dziura, nieodpowiednie przełożenie, ktoś przyblokował z przodu i łańcuch sie zblokował. Chwila szarpaniny i jazda dalej. Kilkadziesiąt metrów zjazdu trawersem, skręt w prawo i ponownie pod górkę. Schodze pod koniec i drepcze pod reszte podjazdu. Kawałek płaskiego po trawie, mała chopka, zjazd i skręt 90 stopni w prawo i kawałek płaskiego lekko pod górkę. Zjazd przez asfalt i pod górkę do mety i rozpoczyna się pełne kółko. Nie ma sensu opisywać całej trasy, kto nie był niech żałuje. Było ciężko jak dla mnie. Nie spodziewałem się tak trudnej trasy. Nigdy jeszcze nie dostałem tak w kość jak tu. Super zjazdy, single, masakryczne i wyczerpujące podjazdy. XC to inna bajka w porównaniu z maratonami. Tu liczy się szybkość dostosowania przełożenia do terenu, technika. Kilka razy poleciałem w krzaki jak mnie wyniosło na zakręcie. Pare razy spadł mi łańcuch, kilka razy deptałem pod góre bo nie mogłem już zrzucić na niższe przełożenie. Ale każde kółko robiłem coraz płynniej, wyczułem opony i wiedziałem jak dostosować prędkość do każdego odcinka. Pierwsze kółko zrobiłem w 14:43 a ostatnie w 10:59. Łączny czas to 1:20:06, miejsce przedostatnie, bo ostatni nie ukończył.

Opony 1,8″ kompletnie się nie nadają do XC. Mogłem założyć coś szerszego. Sukcesem jest dla mnie ukończenie wogóle tych zawodów tymbardziej że pojechałem tam zupełnie treningowo. Zrobienie przezemnie 7 okrążeń + rozjazdówka to w przy mojej formie sukces. Brak techniki, siły niestety. Nie widze w okolicy podobnie trudnych technicznie tras. Nie ma gdzie tej techniki wyrobić.

Comments
Bez komentarzy »
Kategorie
Aktualności, Mazovia MTB 2009, Relacje z zawodów, XC
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

Otwock, Mazovia MTB Marathon 19.04.2009

sławek | 24/04/2009
Fb-Button

dystans: 48 km
prędkość średnia: 19.4 km/h
czas zawodnika: 02:28:20
miejsce w open: 591/943
miejsce w kat.: 213/344

Wyjazd na Mazovie do Otwocka podsumowuje jako totalną porażke.

Zaczęło się od tego, że dzień wcześniej zamiast leżeć na leżaku i sie obijać wymyśliłem sobie wymiane kół w obu autach, noszenie ich po schodach oraz sprzątanie garażu. W pewnym momencie nawet poczułem ukłucie w lewym udzie, ale zbagatelizowałem to.

Wyjazd z Robertem ze Strzelna zaplanowaliśmy na 5 rano, więc z luzem powinniśmy być na miejscu około 9. Niestety korek w trasie i objazd przez giełdę w Słomczynie nasz dojazd na start z odpowiednim wyprzedzeniem stanęło pod dużym znakiem zapytania.

Ostatnie kilometry to już jazda na granicy zdrowego rozsądu, poprostu pedał gazu w podłodze i ogień z rury:) Na domiar złego Robert nie miał jeszcze załatwionych spraw w biurze zawodów. Z każdą minutą szanse na start w moim sektorze oddalały się. Montowanie rowerów, przyczepianie numerów, czipów, przebranie się w kilkanaście minut. Jak wychodziłem z ToiToi to odjeżdał właśnie mój sektor.

Normalnie masakra. Tym to sposobem stanęliśmy na samym końcu 10 sektora:(

Robert był ostatnim który przyjechał na linie startu.

3, 2, 1 start i tempo 24 km/h. Już w 7 sektorze jest na starcie powyżej 30 km/h a tutaj niestety mniej wprawni zawodnicy spowalniali tempo. Zaczęło się chyba godzinne wyprzedzanie niewyprzedzalnych zawodników, niekiedy jadąc bokami, krzakami itp. Brak rozgrzewki w moim przypadku i zmęczenie po sobotnich pracach spowodowało że Robert mi odjeżdał. Nie miałem mocy w nogach, w dodatku lewe udo chwilami pobolewało. Zrobiło się nieciekawie. Dałem znać Robertowi żeby jechał swoje i nie oglądał się na mnie.

Trasa obfitowała w sporą ilość korzeni, niekiedy trochę piasku, jakiś strumyk i trochę kałuży. Płasko.

Po godzinie jazdy zaczynało robić się luźniej, mniej ludzi, jazda w równym tempie. Jechało mi się lepiej. Trasa na średnią powyżej 20 km/h była dla mnie a w zasadzie moich nóg nie do pokonania. Stało się to nie wykonalne i czułem że zbliża się moment utraty i tak słabego siódmego sektora. Nie wiem jakim cudem nie straciłem tego sektora. Szczerze mówiąc to po dwóch godzinach miałem dosyć. Nogi miałem jak by mi ktoś kowadła przyczepił. Na mete wjechałem prawie nie zmęczony, jestem ciekaw jakie miałbym średnie tętno. Plany były jechać tam GIGA ale niestety nie wyszło.

Teraz nadal czuje ból w udzie. Nie wiem czy dam rade wystartować w Bydgoszczy.

Słabo to wszystko wygląda.

Comments
Bez komentarzy »
Kategorie
Aktualności, Mazovia MTB 2009, Relacje z zawodów
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

Łódź, Mazovia MTB 05.04.2009

sławek | 06/04/2009
Fb-Button

Mazovia MTB Marathon, Mega (M3)
dystans: 60 km
prędkość średnia: 20.1 km/h
czas zawodnika: 02:59:31
miejsce w open: 358/755
miejsce w kat.: 127/280

Generalka drużynowa
Na starcie
Wyniki
lodz-2009.jpg

Poprawiony wynik z ubiegłego roku mimo trudniejszej trasy.

Trasa bardziej wymagająca technicznie i kondycyjnie oraz dłuższa od ubiegłorocznej. POnad 600 metrów przewyższenia. Jednym słowem dała w kość i jak na trasę na początku sezonu łatwo nie było.
Wyjazd na maraton był klubowy w minimalnym składzie czyli Ja i Krzychu. Zabrakło trzeciego żeby sie klub liczył w generalce, szkoda. Start maratonu jak w ubiegłym roku asfaltem z prędkością 50 km/h, później lasy, szutry, pola, troche asfaltu.

Trasa ciekawsza, z bufetów nie korzystam więc oceniać trudno. Troche porażką była kiełbasa na mecie, no cóż zjadłem żyje więc nie było tak źle.

Po kilkunastu km od startu coś strzeliło w rowerze. Pierwsza myśl to rama, potem sztyca lub siodełko. Ktoś przejeżdał obok i mówi widząc moje zaniepokojenie że pewnie to był kamień.
Jak się później okazało uchwyt w sztycy regulujący wznios przesunął się podnosząc przód siodełka. Postanowiłem jechać tak dalej ale kilka kilometrów dalej ponownie strzeliło i przód siodełka znów trochę sie podniósł, i tak na ustawieniu jak w BMX jechałem do końca :)

Zakładałem że przed rozjazdem na 30 kilometrze dojdzie mnie Krzychu który startował z samego końca czyli 4 sektory za mną ale zaskoczył mnie już na 26 kilmetrze. Krótka wymiana zdań i pojechał “swoje” czyli zostawił mnie i znikł na podjeździe. 20 kilometrów później siadło mi na psychice, straciłem ochote do pedałowania. Straciłem ducha walki. Jak normalnie rwe do przodu i sie mobilizuje jak mnie wyprzedzają tak teraz odjeżdali mi inni a ja nie reagowałem na to. Chwilami jechałem sam, tak w połowie stawki grupa się rozciągnęła, czasami ktoś dojeżdał, odjeżdał, ja kogoś dochodziłem. Ostatnie kilometry były ciężkie. Na pytanie kibiców ile do mety odpowiedzieli że nie dalego ale łatwo nie będzie. Strome, długie podjazdy wycisnęły ze mnie ostatnie siły. Na mete  wjechałem sam z czasem 2:59:31. Po mnie na mete z dystansu MEGA przyjechało jeszcze ponad 380 zawodników.

Comments
1 komentarz »
Kategorie
Aktualności, Mazovia MTB 2009, Relacje z zawodów
Komentarze rss Komentarze rss
Trackback Trackback

Kategorie

  • Aktualności
  • Bikemaraton 2010
  • Bikemaraton 2011
  • Fuerteventura 2010
  • GoPro HD
  • Gran Canaria 2011
  • Mazovia MTB 2009
  • Mazovia MTB 2010
  • MTB Maraton 2011
  • Okolica
  • Polandbike
  • Relacje z zawodów
  • Rower
  • sezon 2010
  • Sezon 2011
  • Sezon 2012
  • Testy
  • V Team
  • Vteam Jamis
  • XC

Archiwum

  • User Online: 4
  • Today Visit: 160
  • Yesterday Visit: 193
  • Week Visit: 549
  • Month Visit: 1442
  • Years Visit: 5205
  • Total Visit: 5206