16.07.2011 Zieleniec, MP Bankowców
4 Bankowiec, 12 M3, 53 Open
sławek | 17/07/2011
Jestem po diagnozie lekarskiej: astma spowodowana alergią. Od tygodnia tabletki i wziewne inhalacje.
Od startu w Wieluniu było tylko gorzej. To że udało sie przejechać tak a nie inaczej Zawoje to chyba jakiś cud.
Niby jest OK. Siła jest, chęć powrotu w góry ogromna. Myślałem że po tygodniu leczenia wszystko już będzie OK ale strasznie się pomyliłem. Wyjazd do Zieleńca startowo/rodzinny. Pogoda nam dopisała. Na sam start w Zieleńcu musiałem dojechać autem kilkanaście km. Ranek rześki ale słonecznie. Chęć pudła w kategorii bankowcy ogromna. Robie dobrą rozgrzewkę. Mały rekonesans warunków na samej trasie. Sucho, ale na 100% będą miejsca z niezłym błotem. Udaje sie stanąć blisko taśmy. Dystans 29 km, jedna pętla. 3,2,1 i jedziemy. Asfaltem w dół. Niezła prędkość. Udaje sie utrzymać w miare czuba. Odbijamy w las pod góre, mały zator ale widzę czołówkę. Konwa na czele, jak wystrzelony z procy zaczyna podjazd. Kamienie, korzenie, trzęsie. Tempo jest niezłe. Jesteśmy w połowie podjazdu i sru. Jest po mnie. Nie mam siły, nie mam czym oddychać. Zaczynam być wyprzedzany ze wszystkich stron. Myśle że jak będzie tak dalej to przyjade chyba ostatni na mete:( Ze szczytu w dół po trasie narciarskiej. Potem asfalt i znów w dół. Tu błotko i kamienie. Kolejny podjazd. Ten już tak na pół gwizdka, ale sie nie poddaje. Troche po płaskim i w dół i na łuku ląduje w rowie
Brak koordynacji. Czuje sie jakbym przejechał 130 km a nie 10 km. Wyprzedza mnie spora grupka zawodników. Jak na każdym maratonie ktoś kto trenuje z Virtualtrenerem zaczepia mnie oczywiście. Wymieniamy kilka zdań. Jedziemy razem. Przyznaje sie że jade w kat. bankowcy i temat sie kończy. Gość w bankowych ciuchach na podjeździe atakuje. Ja nie daje rady, jeszcze chwile go widzę, ale wleke sie jak żółw. Zostaje sam. Chwile później kolejni mnie wyprzedzają. Zjeżdżamy w dół, wpadamy na asfalt i teraz już tylko będzie pod góre. Zaczynam na serio cierpieć. Jade w małej grupce. Widok przede mną dziewczyny wykrzesał ze mnie ostatki sił. Myśle że gdybym nie dał rady jej wyprzedzić to chyba bym sie załamał. Bolało, zakręciło sie w głowie od niedotlenienia ale wjechałem 12 w kategorii M3 i 4 w kategorii bankowcy.
Chyba najgorsze miejsce z możliwych.
W Zieleńcu kończę mój sezon startowy w tym roku. Sezon chyba najgorszy z dotychczasowych. Ale o tym w podsumowaniu sezonu.


dystans: 43 km