Fuerteventura cz.2 (14.01.2010)
sławek | 14/01/2010Miało być lajtowo w “tlenie” a wyszło jak wyszło czyli 40 km po górkach i walka z wiatrem.
Wczorajsze podjazdy na tyle mnie wymęczyły, że dzisiaj byłem bardzo słabiutki. Niestety moc w nogach już nie ta. Zaplanowałem małą pętle dookoła jednej z górek, na mapie wyglądało na płasko a okazało się pagórkowato. Mapa na tyle mnie zawiodła, że część drogi prowadziła polnymi drogami pomiędzy gospodarstwami. Wyglądała miejscami jakby niedawno przejechało po niej stado czołgów. Jazda to okropne wstrząsy i podskakiwanie rowera
Te 2,5 km dały mocno w kość a raczej w nadgarstki. Niestety zaczęło wiać, i czuć to w głębi wyspy.
Jutro wolne i regeneracja na plaży.












